CAŁA PRAWDA O FIŃSKIEJ SAUNIE


Czasami jak rozmawiam z napotkanymi ludźmi o Finlandii i pada słowo „sauna”, to ich twarz zaczyna przechodzić transformacje od poważnej miny i wielkich, pytających oczu po iskry w nich i tajemniczy uśmiech. Po kilku powtarzających się sytuacjach, zaczęło mnie to intrygować. W końcu to tylko sauna - kilkadziesiąt zbitych ze sobą desek na bryłę w kształcie kwadratu lub prostokąta, plus piec i generator pary.

Recz ma się w tym, że ludzie traktują fińską saunę niczym miejsce owiane tajemnicą na wzór egipskiej piramidy. Ale nie, nie ma co się bać. Wychodzi się z niej co najwyżej mokrym, a nie z klątwą. 

Wszystko za sprawą stereotypów, które za nic w świecie nie chcą pogodzić się ze swoją życiową porażką. Ich źródła można doszukiwać się w dawnych zwyczajach Finów (dodam: dziś już niepraktykowanych), kiedy to sauna była najbardziej sterylnym miejscem. Tu rodzono dzieci i tu umierali ludzie. Sauny były także najcieplejszym miejscem, dlatego w czasie mroźnych, fińskich zim nocowały tu całe rodziny. No i zbiegiem okoliczności zdarzały się różne sytuacje, których skutki parę tygodni później wprawiały pary w stan osłupienia. Jednak w takich przypadkach nie rozgrzewano sauny do temperatury 97 stopni Celsjusza. 

Tak. 97 stopni Celsjusza. Przy takiej temperaturze trudno się oddycha, a co dopiero wykonuje inne czynności, wymagające dużego nakładu energii, więc jakiekolwiek pojedyncze czy zbiorowe akty seksualne są niemożliwe. Niedowiarkom sugeruję spróbować, aczkolwiek nie odpowiadam za ich stan zdrowia, gdy serce zacznie im odmawiać posłuszeństwa po 3 minutach.

W publicznych saunach korzysta się z nich, będących ubranym w stroje kąpielowe. Choć można także spotkać miejsca, gdzie wymaga się przebywania w nich nago, ale nie jest ich za wiele. W Turku jest tylko jedna taka sauna i z tego, co się dowiedziałam, to można korzystać z niej w dany sposób tylko w określonych porach dnia. Z reguły sauna znajduje się w każdym bloku. Tu można rozkoszować się pobytem w saunie w bardziej kameralnej atmosferze. Niestety są one tak oblegane, że zapisy zbiera się z półrocznym wyprzedzeniem. Dla wygody i większej prywatności Finowie budują własne sauny i tu całą rodziną - od babci po wnuczka – relaksują się, nieskrępowani swoją nagością.

Co więcej Finowie nie używają takiego rozróżnienia jak sucha sauna i mokra sauna. Nawet nie wiedzą, że takie terminy są w użyciu. Zresztą sugeruję, abyś przy najbliższej okazji zapytał/a się o to Fina. Doświadczenie jego/jej miny bezcenne. 

Pierwszy raz w saunie byłam w Finlandii w odpowiedzi na zaproszenie. Sądzę, że gdybym odmówiła albo je nie dostała, to do dzisiaj byłoby to dla mnie obce doświadczenie. Zresztą otrzymanie zaproszenia do sauny od Fina jest dużym wyróżnieniem, więc możliwość jego odrzucenie była dla mnie nie do przyjęcia. Moja pierwsza wizyta w saunie była o tyle dużym przeżyciem, że po 10 minutach spędzonych w niej, zanurzyłam się w wodzie pobliskiej zatoki, której temperatura sięgała ok. 10 stopni Celsjusza. I wcale nie było to takie łatwe. Różnica ok. 90 stopni dawała się we znaki. Jednak poczułam wielką satysfakcję i muszę przyznać, że dotąd nigdy w życiu nie czułam się tak dobrze - w pełni zrelaksowana!

Po trzeciej wizycie w saunie nawet wydawało mi się, że polubiłam tę „aktywność”, ale raczej było to mylne odczucie i nie wplotłam jej jako rytuał do swojego życia.