ROZPRAWA O MAPIE


Na wzór pytania: Co było pierwsze - jajko czy kura?, w przypadku pytania: Mapa czy sztuka pisania? – za starsze można uznać to pierwsze. Ponoć już ludy pierwotne tworzyły pomoce, które pomagały im odnaleźć się w terenie w promieniu, w którym każdy osobnik śmiało mógł oddalić się od osady.

Zapewne niejeden podróżnik wszedłby ze mną w polemikę, a Klaudiusz Ptolemeusz przewróciłby się w grobie w reakcji na zdanie, że map nie należy zabierać w podróż. Oczywiście absolutne must have stanowi wiedza, która pozwala wskazać palcem na globusie miejsce, w które się udajemy. Dobrze jest także wiedzieć, gdzie mieści się hotel czy inny obiekt, który jest naszym celem, ale teren należy badać tak zwaną metodą: „na własnej skórze”.

W końcu to dzięki podróżom eksploracyjnym w XIX w. przychodziły na świat mapy, prezentujące nieprzetarte dotąd zakątki Ziemi. Na ich wzór my twórzmy w głowie własną mapę świata! Zaznaczajmy na niej miejsca, w których się wzruszyliśmy, które wzbudziły w nas wspomnienia z dzieciństwa, które pomogły nam odbudować się po niefortunnych kolejach losu etc.

Rozwój kartografii znacznie wyniósł późniejsze osiągnięcia ludzkości na wyżyny, które przekraczały zdolności pojmowania przeciętnego człowieka. Chociaż można by pokusić się o stwierdzenie, że czasy mało się zmieniły. Dzisiaj możemy na przykład zaopatrzyć się w mapę, która reaguje na pogodę. Przykładem jest mapa autorstwa Camilla Hempleman, która wskazuje do zwiedzania punkty adekwatnie do panujących warunków atmosferycznych. Gdy pada – wskazuje muzea. Z kolei gdy niebo błyszczy błękitem od promieni słonecznych – zbiorniki wodne i inne miejsca godne uwagi zwiedzającego. Informuje także, w które części miasta nie należy zapuszczać się bez parasola lub płaszcza przeciwdeszczowego.

Taka mapa to skarb dla każdego turysty!

PHOTOS BY Róża Błaś