DEAR THE LIVING MUSEUM OF GINGERBREAD


When the weather is very oppressive, The Living Museum of Gingerbread comes first to my mind as a worth place to visit with unannounced guest who suddenly knocked on my door. This idea also seemed to me to be good last weekend - during the visiting of my Portuguese friend. Especially as the Living Museum of Gingerbread offers every day at 1PM & 4PM English version of show, and thanks to that I could take a break of translating everything from Polish into English and I could experience the moment.

Namely, my earlier participations in The Living Museum of Gingerbread were limited to the Polish shows, so I treated it as a good tourist attraction. Unfortunately, I was wrong. When the smell of spices fell, I realized my misconception, and that everything is going into mass sale. Due to the presence of Polish speaking quests, the show was conducted alternately in Polish and English language. In a result, ratio between using Polish and English language was 7:3. Moreover, translation from Polish into English was very simplistic. Furthermore, alternately translation made that my friend, who was there for the first time, couldn't understand it well. And the show didn't whet his appetite, indeed.

It is me to blame that I hadn't read carefully information placed on the website. If I knew that the show will be – basing on the language – mixed, I would take my friend to another place.

After all, the participation in the show left disappointment. To date, the gingerbread, which I baked on my own, keeps my faith that one day The Living Museum of Gingerbread will decide to take a step ahead and make the offer much more customized, because you can’t have your cake and eat it. And the appropriate translation should be at the very heart of The Living Museum of Gingerbread's value proposition.

If you are Polish, I recommend you to visit The Living Museum of Gingerbread, placed in Torun. It is suitable for all ages and you will not have to splurge on it. If you are not, I don’t. Of course, I don’t want to preach doom and gloom, but this place will disappear for a while from my list of Torun attractions dedicated to the foreigners.

W ponure weekendy, gdy pogoda za oknem raczej zachęca do pozostania pod ciepłym kocykiem niż rzucenia go w kąt, Żywe Muzeum Piernika przychodzi mi pierwsze na myśl jako miejsce, do którego mogę zabrać niezapowiedzianego gościa, który niespodziewanie zapuka do moich drzwi. Ten pomysł wydał mi się równie trafny w zeszły weekend, gdy wspomniany gość okazał się być Portugalczykiem. Zwłaszcza, że o godzinie 13:00 i 16:00 w Żywym Muzeum Piernika odbywają się pokazy w języku angielskim i nie muszę jak zwykle dorywczo podejmować się pracy tłumacza, ale móc doświadczać chwili.

Wcześniej moje obecność w Żywym Muzeum Piernika ograniczała się tylko do pokazów w wydaniu polskojęzycznym, więc uznałam to za dobrą atrakcję dla samej siebie. Niestety do momentu, gdy zapach korzennych przypraw opadł. Wówczas zrozumiałam, że wszystko idzie w kierunku masówki. Ze względu na obecność klientów polskojęzycznych pokaz był prowadzony naprzemiennie w języku polskim i angielskim, przy czym całość rozkładała się w proporcji 7:3. Tłumaczenie z języka polskiego na angielski było bardzo uproszczone. Co więcej mieszanie ich spowodowało, że mój znajomy, który uczestniczył w pokazie po raz pierwszy, nie do końca wiedział o co w tym wszystkim chodzi.

Moja w tym wina, że nie doczytałam informacji na stronie internetowej: „w przypadku obecności gości polskojęzycznych pokaz prowadzony jest w dwóch językach”, inaczej zabrałabym go w inne miejsce.

Po wszystkim pozostało rozczarowanie i piernik, który utrzymuje przy wierze, że pewnego dnia organizatorzy postanowią zrobić krok w kierunku klienta. Uważam, że dobrym punktem odniesienia są dubbingowane bajki. Idąc ich śladem, warto byłoby przetłumaczyć pewne monologi na język angielski, odnosząc je do wszystkim znanych obiektów na świecie, a nie całkowicie pomijać w tłumaczeniu, zacierając cały czar wypowiedzi?

Wszystkim Polakom polecam to miejsce, bo za dość przystępną cenę biletu można miło spędzić czas zarówno samemu, jak i we dwoje czy z dzieckiem. Niemniej z mojej listy toruńskich atrakcji dla obcokrajowców to miejsce zniknie na jakiś czas, bo z czystym sumieniem nie mogę go polecić.


PHOTOS BY Róża Błaś