BACK TO LISBON


When the lights of Lisbon winked to me for the first time, I have already knew that it would be a long relationship.

Today, two years later, I am here for the third time with a 4-month perspective of stay.

I've never left Poland for such a long time scheduled in a calendar.

Did I hesitate? Of course! The feeling of excitement was all the time permeated with a fear (from earlier of the day of the departure I could heap up another Mount Everest of it).

But, finally, I'm here.
With disheveled haircut, tired eyes and backache I am on the right place.

Tired, but full of positive thoughts, I wish you a peaceful night. Let the god of travel dreams take you away.

-----

Gdy światła Lizbony zamrugały do mnie po raz pierwszy, wiedziałam że to będzie dłuższa relacja.

Dziś, dwa lata później, jestem tu po raz trzeci z 4-miesięczną perspektywą pobytu.

Nigdy jeszcze nie wyjeżdżałam z Polski z tak długim terminem wpisanym do kalendarza. Czy się wahałam? Jasne! Uczucie ekscytacji przenikało się z obawami, z których w dniu odlotu mogłabym usypać kolejny Mont Everest.

Ale w końcu tu jestem.
Z rozczochraną fryzurą, zmęczonymi oczami i obolałymi od ciężaru bagaży plecami -dotarłam na miejsce.

Zmęczona, ale przepełniona pozytywnymi myślami, życzę Ci spokojnej nocy. Daj się porwać bogowi snów pdoróżniczych!

PHOTOS BY Róża Błaś