ARMENIA | TRAVEL PHOTO DIARY


If I had to point out the visited country which I think about the most often, it would be Armenia. It could be normal 24 hrs in my life but meanwhile: I experienced Georgian „punctuality”, I saw my reflection in the golden sunshine of the Lake Sevan, I saw buildings built of red sandstone, I visited the famous candy factory in Armenia, I was roaming the unknown suburbs of Yerevan trying to find a house belonging to my friend’s best friend unseen by him for years, I understood what it mean to travel to Tbilisi at night (to catch return flight to Warsaw).

Those less than 24 hours spent in Armenia allowed me to notice the differences between this country and neighbouring Georgia. 3-hour stay at one Armenian family’s home in turn made my stomach full for long hours. It was enough to turn the head for a while to made the glass be filled with apple juice or the plate with food. Pure magic!

. . .

Jeżeli miałabym wskazać państwo, które w ciągu ostatnich 3 lat najbardziej zapadło mi w pamięć, byłaby to Armenia. Mogłyby to być niczym nie wyróżniające się we wspomnieniach 24 godziny, a tymczasem: doświadczyłam gruzińskiej „punktualności”, widziałam swoje odbicie w rozzłoconym promieniami słońca Jeziorze Sewan, po raz pierwszy zobaczyłam budowle wzniesione z czerwonego piaskowca, odwiedziłam znaną na całą Armenię fabrykę słodyczy, błądząc w mroku po nieznanych przedmieściach Erywania pomagałam znajomemu odnaleźć dom latami niewidzianego przyjaciela, odbyłam mrożącą krew w żyłach nocną podróż powrotną do Tbilisi, skąd miałam zaplanowany lot do Warszawy.

Te blisko 24 godziny spędzone w Armenii pozwoliły mi dostrzec różnice pomiędzy krajem Ormian a sąsiadującą Gruzją. 3-godzinny pobyt u ormiańskiej rodziny z kolei napełnił mój żołądek na długie godziny. Wystarczyło odwrócić głowę w bok, aby szklanka ponownie napełniła się kompotem a talerz wypełnił się po brzegi jedzeniem. Czysta magia!


PHOTOS BY Róża Błaś